wtorek, 6 maja 2014

Koszykarze Washington Wizards w pierwszym półfinałowym meczu Konferencji Wschodniej ligi NBA pokonali na wyjeździe Indiana Pacers 102:96. Marcin Gortat zdobył dla zwycięzców 12 punktów i 15 zbiórek. To jego trzecie double-double w tegorocznym play off.
„Czarodzieje” odebrali rozstawionym z numerem pierwszym rywalom przewagę własnego parkietu. W rywalizacji do czterech zwycięstw zasłużenie prowadzą 1-0.
Drużyna debiutującego w fazie pucharowej trenera Randy’ego Wittmana odniosła w poniedziałek czwarte z rzędu wyjazdowe zwycięstwo. W hali rywala w tegorocznym play off jeszcze nie przegrała.
Inauguracyjne spotkanie drugiej rundy od początku przebiegało pod dyktando gości, którzy po dwóch celnych rzutach za trzy punkty Trevora Arizy i dwóch skutecznych akcjach Gortata prowadzili 10:2. Później, gdy polski środkowy trafił trzy z czterech rzutów wolnych, Wizards uzyskali najwyższe do przerwy prowadzenie 26:12.
Pierwszą kwartę znakomicie zorganizowani w obronie i skuteczni w ataku goście wygrali 28:15. Chwile słabości mieli na początku drugiej, gdy jej początkowy fragment przegrali 2:14 i rywale wyszli na prowadzenie 31:30.
Był to jednak jedyny korzystny wynik dla Pacers w całym spotkaniu. Koszykarze z Waszyngtonu, głównie za sprawą bezbłędnego z dystansu Trevora Arizy, który tego dnia trafił wszystkie sześć rzutów za trzy punkty, szybko odzyskali prowadzenie.
Siedzący na trybunach hali Bankers Life Fieldhouse prezydent klubu z Indiany, legendarny gracz NBA Larry Bird, słynący właśnie z rzutów dystansowych, z posępną miną obserwował, jak piłka wpada do kosza po kolejnych celnych rzutach skrzydłowego Wizards i jego kolegów.
Do przerwy goście prowadzili 56:43. Mieli jeszcze słabszy okres w końcówce trzeciej kwarty, gdy po efektownym wsadzie Gortata i wolnym Arizy prowadzili najwyższą różnicą (68:52) i od tego momentu nie trafili 11 kolejnych rzutów z gry. Rywale zmniejszyli straty do 68:62, ale na więcej „Czarodzieje” im nie pozwolili.
Marcin Gortat

W czwartej kwarcie, dzięki skutecznej grze Bradleya Beala i rezerwowego Drew Goodena, kontrolowali wynik, a w jej decydującym fragmencie nie pozwolili rywalom zdobyć punktów przez prawie sześć minut. Gospodarzom nie pomógł już potem szalony zryw w ostatniej minucie, gdy w ciągu 40 sekund trafili cztery razy z dystansu. Tylko zmniejszyli straty.

Gortat był ważną postacią znakomicie funkcjonującego zespołu Wizards. Grał 36 minut. Trafił cztery z 12 rzutów za dwa punkty i cztery z sześciu wolnych, zebrał dziewięć piłek w obronie i sześć w ataku. Miał także dwie asysty, trzy bloki, pięć strat i jeden faul. Liczba zbiórek ofensywnych i strat to jego rekordy w play off.
Najwięcej punktów dla Wizards zdobyli Beal – 25, Ariza – 22, brazylijski podkoszowy Nene – 15 oraz rozgrywający John Wall – 13 i dziewięć asyst. Double-double miał także Gooden – 12 i 13 zb.
W zespole gospodarzy Paul George i George Hill uzyskali po 18 pkt, David West – 15 i 12 zb., a Lance Stephenson i Argentyńczyk Luis Scola – po 12.
W ekipie Pacers całkowicie zawiedli środkowi. Roy Hibbert i zmieniający go Francuz Ian Mahinmi łącznie zdobyli …dwa punkty i nie mieli żadnej zbiórki.
W całym spotkaniu drużyna trenera Wittmana miała 42-procentową skuteczność z gry, gospodarze – 41 proc., ale z dystansu Wizards trafili 10 (rekord klubu w play off) z 16 rzutów, podczas gdy Pacers 8 z 17. Różnicę zrobiły też bardziej zespołowa gra gości(asysty 23-16) oraz determinacja i wyczucie w obronie (bloki 8-5).
Było to pierwsze zwycięstwo "Czarodziejów" w Indianapolis po 12 porażkach z rzędu. Poprzednio wygrali tu 17 kwietnia 2007 r.
W drugiej rundzie play off koszykarze z Waszyngtonu występują trzeci raz od lat 70. i była to ich pierwsza wygrana od 28 kwietnia 1982. Wówczas, jeszcze pod nazwą Bullets, pokonali 103:102 Boston Celtics z Birdem w składzie.
Drugi mecz Wizards z Pacers odbędzie się w środę, także w Indianapolis, a kolejne dwa w piątek i niedzielę w Waszyngtonie.


Źródło: polsatsport.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz